Mistrzostwa Polski Omega 2010

Złoty medal Mistrzostw Polski w Pucku dla załogi klubu ENIF

Jarosław Cieślak – sternik, Piotr Cieślak , Jacek Olszowski – załoga

Do Pucka na mistrzostwa wybieramy się tydzień wcześniej, aby odpocząć od żeglarstwa. Na poważnie. Od maja, co tydzień jestem na regatach Pucharu Polski, Pucharu Śląska, a jeszcze jako Pan Sędzia – sędziuję regaty na Poraju. Domki, które znaleźliśmy na ulicy Nowej miały być blisko portu, ale w Pucku są dwie takie ulice i nie trafiliśmy na właściwą. Ale jesteśmy zadowoleni; za sąsiada robi nam „Czorny” z rodzinką i Krzysiek - załogant Sławka Skowrona. Sławek wyremontował „okręt” po Giżycku. Do kompletu z Pogorii dobijają "Miś Polski", "Thor" i jeszcze jedna załoga z "Hutnika" na starym "Miś-u". Na tej łódce dzięki Markowi startowałem na MP w Imielinie. To te regaty z konkursem rzutu kotwicą.

Ale wracając do teraźniejszości, pierwsze dwa dni wylegujemy się na plaży i nadrabiamy zaległości w lekturze. „Don Pedro” zwiedza Park Linowy we „Władku” – wpada w zachwyt i próbuje naciągnąć mnie na jeszcze więcej tras. Nic z tego - „Koleżanka Małżonka” widząc jak „Don Pedro” śmiga po linach traci zdolność oddychania na wdechu i dopiero po chwili udaje się przywrócić prawidłową pracę płuc.

W środę zjawiamy się w porcie, aby poskładać „Piotrusia” – czwartek zarezerwowany mam na staż na mierniczego. Namawiamy chłopaków na wspólną inwestycję w teflon do łódki, po czym pastujemy okręty, stawiamy maszty i taklujemy. Dzięki „Lionom” mam naprawione zabezpieczenie miecza, choć młotek oddajemy dopiero po zakończeniu regat.

Czwartek to praca na stażu, sprawdzamy opaski ( „Klony” ponoć mnie znienawidziły), ważymy łódki – litości nie dźwignę wszystkich, Wy tylko dźwigacie jedną, dwie, a mierniczy 30. Załogi poszukują ołowiu, obcinają żagle itp. Dzięki chłopakom z „Nie dotyczy” poważona zostaje także moja łódka. Wieczorem padam na dziób i idę spać.

Piątek od rana ponownie staż. Już o 07:00 ustawia się kolejka na wagę; ważymy, mierzymy, ale udaje mi się wyrwać na śniadanie. W tak zwanym „międzyczasie” dojeżdża „Misza” i takluje okręt. Zakładamy nowe żagle od „Krawcowej” i schodzimy na wodę. Start do pierwszego wyścigu i…………… wali się mi grot na głowę. Poprawiamy wszystko na tej dziwnej fali i waląc dziobem walczymy. Wywalczyliśmy 8 miejsce; super. Wygrywa Radek, a 3 następne miejsca zajmują załogi z Pogorii.

Fajnie – nauczyłem ich cholera pływać a teraz mnie leją… Drugi wyścig: jest lepiej - kończymy na 3 miejscu. Trzeci wyścig: jedziemy na 2, 3 miejscu, ale nerwy zaczynają się mi gotować. Chłopaki: nie wolno krzyczeć boja, jak nie jest się pewnym. Dobrze, że stał na motorówce sędzia i widział, co jest grane. Na Adasia gniewam się do soboty. Ale pod czaszką gotuje się dalej. Tuż przed metą zamiast przejść „Nie dotyczy” za rufą i łapać ich na „prawym” wymuszam miejsce na lewym…… i słyszę, że „Bazyl” krzyczy protest…. Nie widzę flagi …. Znów nie widzę flagi …… przekraczam linię mety i ….. Widzę flagę - zamiast kręcić kółka (mieliśmy dużą przewagę) gotuję się do końca i spływamy do portu. Fajnie – nauczyłem ich protestować, to teraz mnie protestują……. Radek ma po pierwszym dniu 3 punkty – tyle ile my w najlepszym wyścigu. 28 punktów to niezbyt dobry start, ale przed nami jeszcze dwa dni regat.

Sobota: od rana naprawiamy fartuch od skrzynki mieczowej i nawet się nam udaje. Później czekamy na wiatr kibicując narciarzom wodnym i brydżystom.

Wreszcie startują wiatraki: trzy wyścigi trzy trzecie miejsca. Nie rozumiemy, dlaczego Radek spłyną po pierwszym wyścigu. Mamy po 2 dniach 20 punktów i tracimy niewiele do „Thora” i „Aquaduo” - liderem są „WOPR-owcy” z Turawy, na co dzień pływający na pięknej łódce „Scotch po Wiskey”. Pamiętam okręt z MP w Tałtach i gdzieś tam pewnie pałęta się w necie zdjęcie. Może dla niektórych to niespodzianka, ale to przecież medaliści z ubiegłego roku. Startują na pożyczonej łódce i walczą. „Czorny” pociesza nas przed snem, że jutro wszystko może się zdarzyć. Liczymy na dwa wyścigi i na to, że Radek nie załapie się na dwie odrzutki. Mamy nad nim 2 punkty przewagi. W sportach prowadzą chłopaki z Politechniki Gdańskiej.

Niedziela. Wreszcie wieje. Już na wodzie okazuje się, że nie działa stoper. „Misza” urządza maraton poszukiwaniu zastępczego zegarka. Po generałach, jakie zafundowały nam sporty od razu wisi „Czarna śmierć”. Startujemy i jedziemy na boję; z lekkim niedowierzaniem patrzymy jak walczą z żywiołem inne załogi. Naprawdę tak wieje? Ciśniemy i z każdą chwilą powiększamy przewagę. Wygrywamy. Myślimy, że będzie jeszcze tylko jeden wyścig. Gratulujemy zwycięstwa „Goprowcom” (to od koloru łódki oczywiście). Następny wyścig płyniemy bezstresowo; „Aquaduo” i „Podwodna Pasja” zaliczyły doły - mamy medal. Jedziemy tuż za „Thorem”, ale liczymy na hal sówkę, mamy przewagę wagi. Paweł jedzie na jedną boję bramki zawietrznej, my na drugą – już wiemy, że popełnił błąd, jedziemy na pierwszym miejscu do mety. Odrobiliśmy stratę do „Thora” - mamy srebro??? Na mecie niespodzianka miła, ale……. Będzie 9 wyścig …… Chłopaki mówią, że jak przyjedziemy wyżej, niż na 4 to wybaczą mi DSQ z III wyścigu…….. Ale jakie punkty ma Radek i WOPR-owcy, czyżby znowu walczymy od początku? Walka o medal po drugim dole nie dotyczy „Nie dotyczy”, w 4 walczymy o 3 miejsca na pudle: Radek, My, WOPR, i rewelacyjny „Thor”. W drodze na start glebę zalicza „Dzyndzoł”; wraz z „Nie dotyczy” pomagamy postawić okręt. Motorówki, które przypłynęły, raczej nam przeszkadzały w akcji ratunkowej, ale….. Niech się uczą. Adaś jak płetwonurek podziałał jak należy i „Dzyndzoła” uratowaliśmy. Ostatni wyścig: dobry start, załapujemy się z dobrej strony trasy na odkrętkę, która trochę żużluje trasę, jedziemy pierwsi do samej mety. Podpływa Marian Krupa na pontonie i pyta „Ile macie punktów” - „Misza” odpala „23”. Marian analizuje – Radek 22, a Białas na remisie z POL 88 po 19. Jak to…… medalik nam uciekł.... Misza jak ty to policzyłeś?” - pytamy z „Don Pedro”. "No 20 po wczorajszym + 3 za dzisiaj" . Hm….. Coś mi nie pasuje……… liczę głośno.

"Liczymy 7 wyścigów, 4 po 3 punkty to 12 plus 3 jedynki razem 15?" Matematyki się nie oszuka... Wygraliśmy???? Marian powtarza nasze obliczenia i potwierdza "To jesteście mistrzami".

Płyniemy w doskonałych humorach do portu. Z lekkim niedowierzaniem, że taka jest prawda, ale w duszy gra…… pierwszy dzień 28 punktów, po drugim 20 a po trzecim 15 ……. Trzeba będzie dokleić drugą złotą gwiazdkę na „Piotrusiu”. Jedziemy do kwatery i tam puszcza mi hamulec, leci trochę łez, gdy dziękuję żonie za wyrozumiałość, to także jej sukces – w sumie to ona jest podwójnie złota: za męża i syna.

Ledwo zdążamy na zakończenie – drugie miejsce zajmują ”Thory” wygrywając lepszymi miejscami z „WOPR-owcami”. Na koniec dygresja: jedna z załóg nie ominęła boji ….. a ? wyścig ukończyła, to nie do końca uczciwe ……prawda? Sternikowi powiedziałem o tym prosto w oczy.

Ale teraz czas na fiestę i świętowanie . W końcu to sukces.

Towarzysko impreza udana, towarzystwo samo się organizowało. Oprawa??? załogi narzekały, że piwa nie było, a w Górkach to chociaż solone orzeszki były……….. Nagród nie dali ….. No ok. Na Mistrzostwach liczy się wynik, ale dyplom sam bym sobie zachował na pamiątkę. Usłyszałem także opinię: „5 łódek jeździ po wynik, reszta z rodzinami oprócz wyniku chciała by jakiś atrakcji, jak tak będzie jak tutaj i w Giżycku, to na następne regaty pojedzie te 5 łódek………” Za Górkami, a właściwie za plażą w Górach to zatęskniła też moja żona, tyko że „Bursztynowy Las” ją straszy do dziś. W sportach Polibuda zmłóciła wszystkich wyniki znacie. Kilka łódek, które na co dzień nie jeździ po Pucharze Polski, pokazało, że potrafi pływać. Zgadzam się z Romkiem Knasieckim, który powiedział mi kiedyś: „Aby wygrać Puchar potrzeba kasy, kasy, kasy, trochę umieć pływać i mieć szczęście. Złoto na Mistrzostwach smakuje: tam nie ma przypadków, jesteś dobry lub nie jesteś.”

Kamery On-line

Pogoda w Poraju

ENIF

Ludzie klubu

  • Komandor klubu - Mirek Kasprzycki

    Komandor klubu

    Mirosław Kasprzycki

    Tel.: 601 365 475

  • Bosman klubu

    Tel.: 691 896 021

Adres przystani

Korespondencja

Telefon

  • kom. 691 896 021
    kom. 601 365 475
     

Konto bankowe

  • Raiffeisen Polbank S.A.
    20 1750 0012 0000 0000 3790 1717

Dojazd do klubu

Intranet

Projekt i wykonanie Grupa Leonardo